Strona główna Aktualności Miasto musi się rozwijać

Miasto musi się rozwijać

Jako specjalista od komunikacji i rozwoju będę bronił mieszkańców Warszawy przed paranoicznymi pomysłami niektórych aktywistów miejskich, nie pozwolę na dyskryminację żadnej grupy – ani pieszych, ani rowerzystów ani kierowców, którym aktywiści chcą zabierać ulice i parkingi – mówi kandydat na prezydenta Warszawy Jacek Wojciechowicz.

Startuje pan jako kandydat niezależny. Dlaczego warszawiacy mieliby na pana zagłosować?

Po to, by stać się realnymi gospodarzami Warszawy. W przypadku, gdy miastem rządzi prezydent podporządkowany liderowi partyjnemu, czasami musi podejmować decyzje niezgodne z interesem mieszkańców, ale zgodne z interesem partii. W zamian za to partia daje prezydentowi parasol ochronny – przy jakichkolwiek problemach aktyw partyjny bierze go w obronę. Prezydent niezależny nie ma takiego parasola, więc w dużo większym stopniu musi się wsłuchiwać w głos mieszkańców.

Myśli pan, że jest zapotrzebowanie na takiego niezależnego kandydata?

Nie tylko ja tak myślę, ale również pokazują to liczby. W 2010 r. na kandydatów niezależnych w Warszawie zagłosowało ponad 91 tys. mieszkańców, w kolejnych wyborach samorządowych w 2014 r. – już 182 tys. wyborców. To bardzo duża liczba, zważywszy że w tych samych wyborach PiS dostał 154 tys. głosów, a ma ponad 20 radnych.

Co mógłby pan zagwarantować mieszkańcom Warszawy jako prezydent?

Przede wszystkim dalszy dynamiczny rozwój miasta. Jako specjalista od komunikacji i rozwoju będę bronił mieszkańców Warszawy przed paranoicznymi pomysłami niektórych aktywistów miejskich, nie pozwolę na dyskryminację żadnej grupy – ani pieszych, ani rowerzystów ani kierowców, którym aktywiści chcą zabierać ulice i parkingi.

W zarządzaniu miastem ma pan już doświadczenie…

Od 20 lat pracuję w Warszawie, dbając o jej rozwój. Zrealizowałem inwestycje za około 30 mld zł, to m.in. metro, most Północny, Centrum Nauki Kopernik, dziesiątki szkół, przedszkoli, oczyszczalnia Czajka. Znam problemy Warszawy i jej możliwości rozwojowe. Daję gwarancję sprawnego zarządzania miastem, dalszego jego rozwoju, a jednocześnie dostrzegam potrzeby kultury, edukacji, opieki społecznej czy ochorny środowiska. Ale najpierw trzeba wiedzieć, jak zarobić pieniądze dla miasta, aby móc je wydać na te słuszne potrzeby mieszkańców.

Zna pan te potrzeby?

W trakcie mojej pracy samorządowej na dyżurach przyjąłem ok. 20 tys. mieszkańców Warszawy z różnymi interwencjami. Proszę mi uwierzyć, to były problemy ze wszystkich dziedzin. Czasami były one łatwe do rozwiązania, czasami trzeba było poruszyć niebo i ziemię, żeby coś poradzić. Ale to pokazuje, że w samorządzie liczą się dwie cechy: skuteczność i fachowość. To jest gwarancja sukcesu.

Czy takimi cechami mogą się pochwalić również pana konkurenci, wystawieni przez PiS i PO?

Żaden z nich nie ma doświadczenia samorządowego w Warszawie, w związku z tym nie mają pojęcia, o czym mówią. Rafał Trzaskowski obiecuje rzeczy, które już dawno są wprowadzone, np. dyżury ginekologiczne, które działają od co najmniej 30 lat. Z kolei Patryk Jaki proponuje rzeczy nierealne, zarówno z powodu braku pieniędzy, jak i braku czasu, licząc na to, że jak zwykle „ciemny lud wszystko kupi”.

A okiem specjalisty – jaki jest najważniejszy problem w tej chwili w Warszawie?

Najpilniejszą rzeczą jest problem śmieci – trzeba go rozwiązywać już, w tej chwili. Patrząc w dłuższej perspektywie, rozwiązania wymagają sprawy korków, smogu, parkingów, transportu publicznego, edukacji i kultury. Jeśli ja zostanę prezydentem, Warszawa nadal będzie się dynamicznie rozwijać, dzięki czemu będzie miała pieniądze na kulturę, edukację, opiekę społeczną i zmniejszenie korków.

Co by pan powiedział osobom, które twierdzą, że powinno się zagłosować na kogoś z dwóch największych partii?

Raz na cztery lata, a po wprowadzeniu nowych przepisów – raz na pięć lat warszawiacy mogą powiedzieć, kto ich zdaniem najlepiej będzie zarządzał miastem. Partie nie mają specjalistów, więc próbują ogłupić ludzi, twierdząc, że jest to kwestia wojny politycznej. Tymczasem samorząd zajmuje się dziurami w drodze, budowaniem przedszkoli, szkół czy teatrów. Przecież nie buduje się osobnych przedszkoli dla PO, a osobnych dla PiS. Sprawy polityki krajowej nie mają tu nic do rzeczy.

Dziękuję za rozmowę.